Bilans:
- pieczywo wasa z twarożkiem (40 kcal)
- jogurt pitny (137 kcal)
- 110g żelek (380 kcal)
- grillowany filet z piersi kurczaka (100 kcal)
- boczniaki z cebulą (100 kcal)
- ziemniak (65 kcal)
Razem ok. 822 kcal
Nie pisałam przez kilka dni, cały czas byłam czymś zajęta i po prostu nie znalazłam chwili dla bloga. Niestety, oznaczało to częstsze jedzenie posiłków, które przygotował ktoś inny, co z kolei oznacza więcej kalorii. Wydaje mi się, że przytyłam. Na razie nie wchodzę na wagę, postanowiłam zważyć się dopiero 1 października. Oby waga nie przekroczyła 65 kg!
W piątek (w końcu!) byłam na zabiegu wybielania zębów. Jestem zachwycona efektem, nie mogę przestać się uśmiechać! Przez kilka dni muszę przestrzegać tzw. białej diety, czyli nie spożywać pokarmów, które mogłyby przebarwić zęby. Nie miałam pojęcia, że będzie to aż tak skomplikowane! Może i białych produktów nie jest aż tak mało, ale białych produktów, które nie będą drażniły moich chwilowo nadwrażliwych zębów prawie nie ma. Te żelki z bilansu chyba nie były najlepszym pomysłem, teraz bolą mnie zęby... Mam za swoje.
W poniedziałek wracam na uczelnię. Torba już gotowa, książki czekają na półce, a fartuchy na laboratoria suszą się na wieszakach. Tylko ja jeszcze niegotowa, najchętniej siedziałabym jeszcze co najmniej miesiąc w domu... Uwielbiam jesień, halloween, spacery w deszczu, zbieranie kasztanów, siedzenie przy kominku z dobrą książką i psem jako towarzyszem... A w trakcie roku akademickiego zwyczajnie nie mam czasu na takie przyjemności, nauka zabiera mi cały wolny czas.
Nie wiem, czy będę miała czas na blogowanie. Może uda mi się wrzucić codziennie chociaż bilans, a może tylko raz w tygodniu napiszę jakieś podsumowanie? Nie chciałabym rezygnować z bloga, bo naprawdę pisanie tu, a przede wszystkim czytanie waszych komentarzy mi pomaga i motywuje.
.

Też myślałam o wybielaniu zębów, ale słyszałam, że to szkodliwe i sama nie wiem.
OdpowiedzUsuńPowodzenia na uczelni, z dietą jak widzę radzisz sobie świetnie- mega dużo już schudłaś, szczere gratulacje ! *.*
Ehhh... Też zaczynam studia zaraz (dopiero w czwartek). A jeszcze niedawno cieszyłyśmy się jak wszyscy szli do szkoły,a my miałyśmy jeszcze wakacje. Szybko minęło ;c
OdpowiedzUsuńPowodzenia na studiach!
Trzymam kciuki za dietę.
Całusy,
Fraise <3
A ja studiów nie zaczynam, bo z nich zrezygnowałam kilka tygodni temu [ miałam beznadziejny kierunek i raczej pójdę dopiero w przyszłym roku na coś, jak poprawię maturę ], ale trochę mi smutno z tego powodu. Bo jak miałam szkołę to był to mój obowiązek, codzinnie widziałam się z ludźmi, rozmawiałam ,nawiązywałam nowe kontakty, czasem klnęłam w duchu na to, jaki mam zapierdziel, ale tak, czułam, że coś robie. teraz będe pracować, uczyć się do matury i chodzić do policealnej szkoły, tylko na weekendy, no ale to nie to samo :/ także nie marudzić mi prosze!! :D
OdpowiedzUsuńZaglądaj tutaj do nas w miarę możliwości, nie trzeba codziennie, ale tak, żebyśmy mogły Cie również odwiedzać :*